inwestowanie i rodzina

Inwestycje i rodzina: Nie będę inwestował w nieruchomości – bo rodzina mnie nie wspiera i mnie nie rozumie

Inwestycje i rodzina…. Jak nietrudno się domyślić dzisiejszy wpis będzie o mentalności inwestora i problemach, z jakimi przyjdzie się mu zmierzyć jeśli chodzi o najbliższych.

Schemat zwykle wygląda tak. Wpadłeś na genialny pomysł. No po prostu cud, miód i orzeszki. Wiesz jak pomnożysz Wasze oszczędności, jak sprawisz że standard życia i bezpieczeństwa Twojej rodziny pójdzie niesamowicie w górę. Tylko na początek trzeba będzie ponieść pewne ryzyko….

 

Dzielisz się pomysłem z drugą połówką. I buch…. Dostałeś obuchem w głowę. Twoja połówka Cię wysłuchała, jak miałeś szczęście to może nawet nie wyśmiała… Ale prędzej czy później – zaczyna pokazywać luki i możliwe problemy i zagrożenia w Twoim przepisie na sukces.

Zaczyna zadawać Ci mnóstwo pytań o szczegóły – a Ty odnosisz wrażenie – że cel jaki jej przyświeca jest tylko jeden – pokazać Ci jak wiele rzeczy może wypaść nie tak, jak zaplanowałeś.

Jesteś już tym znużony… Zamiast popierać Cię rzuca Ci kłody pod nogi, zamiast Cię wspierać, gdy coś nie wyjdzie mówi: "A nie mówiłam, że tak będzie….", podczas spotkań rodzinnych dzieli się ze wszystkimi swoimi zmartwieniami, które głównie koncentrują się na Twoich planach inwestycyjnych. A rodzina – jak te wrony – zaczyna krakać zupełnie tak jak ona. 

I do Twojego ziarenka niepewności dokłada całe kolejne tony pewności – że nie może Ci się udać. I wtedy już wiesz inwestycje i rodzina – u Ciebie absolutnie nie idą w parze

Znasz to? Przeszkadza Ci?
Sprawia, że tracisz wiarę w siebie i grunt pod nogami?

Przyzwyczajaj się. Póki stanowczo nie powiesz, że swój plan wykonasz, póki nie zaczniesz go realizować i póki nie zaczniesz odnosić sporych sukcesów – tak po prostu będzie.

Albo przekonasz swoją połówkę do planów – co częściej udaje się kobietom niż facetom 🙂 My mamy naturalną zdolność i predyspozycje do wiercenia dziury w brzuchu. Jesteśmy tak skuteczne i nieustępliwe, potrafimy tak zabiegać i wykorzystać każdy moment słabości drugiej strony – że po prostu dla świętego spokoju się zgodzi. Sama przechodziłam tą drogę. I wiercenie w brzuchu mojego męża trwało jakieś 2 lata nim podjęliśmy konkretne kroki w stronę inwestycji w nieruchomości. Ale co się nagadałam, nadyskutowałam, naprzekonywałam, czasami grając ciutkę poniżej pasa to moje 🙂 Jednak w końcu przeciągnęłam go na swoją stronę i działamy.

Po prostu nasza mentalność jest taka, że sporo energii poświęcamy na przekonanie do swoich racji, by potem nie było dyskusji;) Tylko wspólne działanie i radzenie sobie z przeciwnościami

Albo opcja druga: zaciśniesz zęby i zaczniesz wdrażać to, co wymyśliłeś. Bez względu na to co mówią i myślą Twoi najbliżsi. Ostatecznie Ty idziesz pod prąd – a oni z prądem. Ty wybrałeś ryzyko – by po czasie zyskać znacznie więcej, oni bezpieczeństwo i strefę komfortu z której nie tak łatwo wyjść. Czy to źle? Nie. Dzięki temu być może dostrzeżesz więcej, zwrócisz uwagę na rzeczy o których nie pomyślałeś, 2 razy rozważysz bardziej ryzykowne propozycje, niż na ślepo w nie wejdziesz.

Jednak – to nie powód by rezygnować. To jedna z przeciwności, z którymi musisz się uporać, zanim będziesz miał dane zmierzyć się z większymi. Skoro gadanie jest w stanie odwieść Cię od Twoich planów – to co będzie, gdy pojawią się większe problemy? Problem nie tkwi w rodzinie. Problem tkwi w Tobie. Zawsze wydarzy się coś czego, nie przewidzisz. Całe nasze życie składa się z takich epizodów. Inwestycje też tak będą wyglądały. I jeśli nie jesteś w stanie pogodzić, czy też żyć z duetem inwestycje i rodzina – jak uda Ci się rozwiązać bardziej palące i brzemienne w skutkach kwestie? 

Do inwestycji trzeba dojrzeć mentalnie – więc jeśli działanie i teksty rodziny są w stanie Cię odwieźć od Twoich planów – wychodzi na to, że musisz być mocniejszy psychicznie niż jesteś teraz. Że jeszcze nie jesteś gotowy i wystarczająco pewny siebie, że nie masz wystarczających argumentów w ręku, albo sam nie wierzysz w możliwy sukces. A może zbytnio chcesz ryzykować – wtedy zmodyfikuj plan do ryzyka akceptowalnego przez drugą stronę.

W takim wypadku czytaj, dokształcaj się, spotykaj z odpowiednimi ludźmi, chodź na szkolenia. Jak się da – zabieraj ze sobą drugą połówkę. 

A jak poczujesz – że to już – zacznij działać i nie patrz na innych. To jedyny przepis na sukces.

A na zakończenie jeszcze 2 cytaty z innych blogów prowadzonych przez ludzi sukcesu. Na podparcie moich słów i większe przekonanie Ciebie 🙂

 

michalak piotr

Rodzina w Ciebie uwierzy i to jest fakt dopiero kilka lat po tym, jak osiągniesz sukces.

Przestań szukać potwierdzenia u innych, bo nigdy go nie znajdziesz. Potwierdzenie znajduje się dopiero po osiągnięciu pewnego stopnia wielkości. Kiedy już masz dużo ludzi, którzy znają to, co robisz i chwalą Cię za to. Kiedy już masz fanów. Dopiero wtedy znajdziesz potwierdzenie. A do tego jeszcze długa droga. Ale nawet wtedy też będziesz mieć wielu krytyków. Też będziesz dostawać czasem joby skierowane w swoją stronę. I będziesz musiał nauczyć sobie z tym radzić. Więc najlepiej naucz sobie radzić z tym jeszcze w tej chwili.

To jest uniwersalna rada dla wszystkich, którzy chcą zrobić na tym świecie coś ponadprzeciętnego. Nigdy przenigdy wszystkich nie zadowolisz.

http://www.strategie-rozwoju.pl/jak-osiagnac-wymarzone-zycie/

 

slawek mituri

Według mnie nic Ci się nie należy od żony, od brata, od mamy, od najbliższych, od kogokolwiek.

(…) Wsparcie Ci się nie należy. Jeśli je otrzymujesz, to nie zapomnij dostrzec i serdecznie podziękować. A może nawet odwzajemnić. Jeśli go nie otrzymujesz, to to zaakceptuj. Nie staraj się go wymusić, np wprawiając drugą osobę w poczucie winy, ani nie lamentuj, nie użalaj się nad sobą jaką to masz niewdzięczną żonę czy męża bo przecież robisz to coś ważnego dla Was obojga. Brak wsparcia często jest używany jako wymówka dla usprawiedliwienia swojego lenistwa, braku chęci na podjęcie trudu i ryzyka zmiany.
http://fridomia.pl/2016/05/17/co-ci-sie-nalezy-od-najblizszych/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge